# 144
(...) Ja się dziwię jednemu. Moim zdaniem trzeba być zaburzonym psychicznie, żeby chcieć być prezydentem. To widać dokładnie wśród prezydentów i kandydatów na prezydenta, w państwach, w których prezydent nie ma nic do powiedzenia. Oczywiście nie mówię o USA lub Rosji, bo tam władza prezydenta jest zupełnie inna. Tam jest on odpowiednikiem dyktatora lub cara, ale w Polsce ta sytuacja wygląda zupełnie inaczej.
Trzeba być na przykład na skraju demencji starczej, o co podejrzewam Zbigniewa Religę. Może kiedyś był dobrym chirurgiem. W czasie mojej praktyki w szpitalu na ul. Sobieskiego w Warszawie poznałem człowieka, który miał głęboką depresję i sześć chorób psychicznych. Kiedyś był profesorem pięciu fakultetów. Wszyscy mają prawo na starość zwariować, więc profesor Religa też.
WP: A inni kandydaci? Dostrzega Pan jakieś problemy u pozostałych?
Rozumiem zaburzenie Tuska, które polega na tym, że on nigdy nie dojrzał. Cały czas jest takim mydełkowatym chłopcem, miłym, ale nijakim. I taki powinien być prezydent, trochę nijaki, mdły. Rozumiem kompleks Marka Borowskiego, który podświadomie czuje się niezrealizowany. Gdybyśmy prześledzili jego karierę polityczną, to szybko doszlibyśmy do wniosku, że ten człowiek miał zawsze wielkie ambicje, zawsze był medialnie na topie, kreował się na superintelektualistę, ale nie znajdowało to nigdy odzwierciedlenia w zajmowanych stanowiskach. Metodą terapii jest dla niego zostać prezydentem. Gdyby został prezydentem, prawdopodobnie wyleczyłby się ze swego nieudacznictwa politycznego. To ten sam syndrom, który powoduje, że ludzie idą na psychologię. Nie po to, by pomagać innym ludziom, ale po to, by sobie zrekompensować własne problemy.
WP: Czy to znaczy, że zamiast kampanii reklamowej kandydatów na Pierwszego Obywatela mamy festiwal słabości, kompleksów i ukrytych paranoi?
- Nie, paranoja to już zupełnie coś innego. Jeśli mówimy o paranoi, to mamy na myśli oczywiście Macieja Giertycha. To jest tak zwana starcza paranoja i chore fiksacje. Jacyś Żydzi, cykliści, masoni. Ja już nie bardzo wiem, kto bardziej ponosi winę za stan kraju, czy cykliści, czy masoni. A może masoni na rowerach? Trudno powiedzieć, ale to jest chore. Kiedy myślę o Giertychu, jako o kandydacie na prezydenta, to mam chęć udania się mu z pomocą.
WP: Jest jeszcze kilku mniej liczących się kandydatów. Czy z nimi także nie jest zbyt dobrze?
- Trudno mówić o marginesie, jakim jest na przykład Leszek Bubel. Trudno też analizować faceta, który sam mi mówił, że nie musi mieć żadnej kampanii, ponieważ codziennie od godziny 21 do 22.30 ma przekazy. Stan Tymiński, o czym mało kto wie, ma każdego dnia wieczorem bezpośrednie telepatyczne transmisje od Matki Boskiej.
www.wp.pl

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz